Trzeba iść dokądkolwiek.Trzeba ufać drodze.Gnuśnieję, kiedy nigdzie z domu nie wychodzę.J.I.Sztaudynger
GTWb_logo_85x120.jpg

Akcje GTWb

poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Antywpis.

Nie zgadzam się na opublikowanie notki w ramach 18. Akcji GTWb ponieważ temat mnie brzydzi.

Nie rozumiem jak można w najpiękniejszym okresie wiosennym kiedy serce z radości i zachwytu nad cudami natury przyspiesza, kiedy w człowieku budzą się co krok pozytywne odczucia chcieć publikować i oglądać zdjęcia gówien i śmieci. O co kaman bo nie pojmuję?
piątek, 20 marca 2009
czyli XVII Akacja prześwietnej GTWb

schody

Znalezione: Warszawa, tuż przy moście Gdańskiem, 31 lipca po g. 16-ej.
piątek, 20 lutego 2009
czyli zmysłowa XVI akcja GTWb

Mój mąż jest 'wyznawcą' sernika na zimno.
Każdy jego wjazd na stół wywołuje w nim głębokie wzruszenie.
Kiedyś założyliśmy się komu wpierw się znudzi, jemu jedzenie czy mnie robienie. Wytrzymałam miesiąc i odpadłam z zawodów, mąż pozostał niedojedzony.

Gwarantuje iż poniższe zdjęcia wciąż nosi w telefonie na sercu :)


Zaklinuje jeszcze wpis do drugiej akcji GTWb który jak ulał pasuje do obecnych zmysłów.
wtorek, 20 stycznia 2009
XV. Akcja GTWb

Przeszłość. Moja własna, a przez to warszawska.

Mój pierwszy samochód. Ukochany i dostarczający mocy atrakcji.


Moja pierwsza sława. Do dziś pamiętam to silne ramię ;)


A tu na rowerze mojej pierwszej nastoletniej miłości. Mimo że minęło lat 20 nadal chętnie 'wracamy do przeszłości' i lubimy spędzić ze sobą miłe chwile ;)


No i się wzruszyłam, a Wy możecie się uśmiać.
niedziela, 21 grudnia 2008
czyli XIV Akcja GTWb

Najważniejsze aby nosić je w sobie, jak proponuje pewna piosenka, bo wszelkie blaski, flesze, fajerwerki wokół nas będą niczym jeśli w duszy będziemy mieli mrok.
Bądźmy światłem dla świata, choć to bywa niebezpieczne bo krążące czarne dziury zechcą nas wessać, ale trzeba się nauczyć trzymać stosowną odległość to wtedy nic nam się nie stanie a innym ogrzejemy serca i może zostaną bo tej dobrej stronie lub przynajmniej na krawędzi.

czwartek, 20 listopada 2008
Stefan, pierwotnie Ramzes. Owoc kociego grzechu matki z synem u sąsiada. Ma 13 lub 14 lat. Większość swojego życia spędził w domu z ogródkiem, ale odkąd pojawił się tam uratowany przed uśpieniem wyżeł, kot niemal stracił życie i musiał się wyprowadzić. Skończył biedak w bloku gdzie od 5 lat wygrzewa się i przejada do woli, bije swoje kochane państwo i ma ciągłego dąsa. Mąż mówi że nigdy nam nie wybaczy że wycięliśmy mu jajka. Znając samców to może być prawda ;)
Stefan

Kicia, zwana Ptysią, Fruzią, Mryzią, Mruzią a czasami Marysią, ale tylko wtedy gdy mąż się nabija. Przygarnięta spod śmietnika w stanie bdb. Tydzień czasu ją obserwowałam zanim przygarnęlam bo nie mogłam uwieżyć że jest wyrzucona, była czyściutka i przyjazna. Sama słodycz. Początkowo nie tolerowała brania na ręce, ani nie polegiwała na kocyku, nie jadła niczego co nie pochodzi z kociej puszki. Teraz uwielbia spać na pościeli uprzednio niemiłosiernie ją wymiętosiwszy oraz tulać się i miłośnie spoglądać w oczy. Od jej mruczenia serce się roztapia.


A to skarb mój największy, Nietoperz, zwany też Topazem lub Topciem spec od robienia słupka, potrafi tak nawet zasnąć i się nie przewróci.
Przygarnięty dawno temu. Ktoś go razem z innym pieskiem wywiózł na łąki na Białołęce i tam zostawił. Siedziały biedactwa tydzień bez jedzenia i picia bo tam blisko nikt nie mieszka. Mijałam w drodze na przystanek. Były nieufne i wystraszone. Zwabiłam je do domu (ponad km) za pomocą chleba. W życiu nie widziałam tak wygłodniałych piesków. Tego drugiego przygarnął sąsiad i dobrze mu tam jest, a to czarne cudo mieszka z moją mamą i mimo że ma do dyspozycji spore podwórko to co wieczór wymusza spacery nad Wisłę. Jest wtedy taaaki szczęśliwy, a mama ma przymusowy ruch :)

 .
Jest jeszcze jeden kot o sierści pluszowego misia i cechach zabójcy, wzięty od innej sąsiadki w zimie w odruchu serca. Też cz-b jak by ktoś się nie domyślił :)

poniedziałek, 20 października 2008
czyli XII Akcja GTWb

W kałużach żółtych jesiennych liści.


Od tygodni pada z drzew i zaściela chodniki, ulice, ścieżki, parki, lasy, aż nie sposób idąc nie zanurzyć się przynajmniej do poziomu kostek. Pańcie z miasta mogą być oburzone tym nadmiarem, bo kto to widział?!, ale pańcie nieumiejscowione na ten widok mogą zamarzyc lub wspomnieć pewien deszcz jesienny lub pewną stertę liści, pewnego roku...
sobota, 20 września 2008
Komunikacja miejska.

Spieszyłam się do kina. Wysiadłam na stacji Centrum i chciałam użyć 'lewego pasa ruchu' czyli pójść po ruchomych schodach. Niestety nie dane mi było, gdyż przede mną ustawił się starszy pan (ale nie z tych co pamiętają II wojnę, młodszy był). Poprosiłam aby umożliwił mi przejście i zwolnił lewą stronę schodów, ponieważ ona nie do stania służy.
Odmówił 'argumentując' że nie musi zważać na umowy społeczne.

Jasne, proszę pana, nie musi pan, tak jak ja nie muszę ustępować miejsca w środkach komunikacji miejskiej, przepuszczać w drzwiach, mówić ściszonym głosem gdy używam telefonu, nie muszę wykonywać wielu innych gestów nieprzeszkadzających bo to tylko umowy społeczne...

niedziela, 20 lipca 2008
Najpierw nie było ich nigdzie, gdy nagle jedno, drugie, trzecie, kolejne i następne. Istny worek obfitości.
Często to nie rzeczywistość się zmienia tylko nasz sposób patrzenia :)
o
ktoś to zdjęcie ładnie nawał kurkiem od deszczu :)

0o
piątek, 20 czerwca 2008
czyli 8 Akcja GTWb

Jaka jest Warszawa?
Warszawa jest taka jaką kto potrzebuje.
Gdy weekend wiejska, w tygodniu miejska, historyczna, histeryczna i historyzująca, przytulno-drapieżna, spełniająca i nie marzenia przyjezdnych.
Sama w sobie chyba nieszczęśliwa, ale dzięki temu ją kocham bo nie lubię prostych życiorysów.

Warszawa

Przy okazji pragnę Wam moi drodze blogowi i nie tylko goście przedstawić  koleżankę z reala  Mikajo która zachęcona atmosferą bloxa zaczęła prowadzić od kilku dni bloga, dając nogę z innego portalu :)

Za tę prywato-reklamę zarąbie mnie przed Salą Kongresową dziś wieczorem ;)
wtorek, 20 maja 2008
Maj upływa mi w tysiącach kilometrów na polskich drogach, bo jak podróżować to wtedy kiedy jest najpiękniej. Krótkie odcinki tych dróg pokonywałam w iście niemieckim tempie. Urocze to, adrenalina pompuje się intensywnie do żył niczym paliwo do silnika i obydwie dają taki napęd, że można się zapomnieć. Powyżej pewnej prędkości nie dostrzega się już nawet krzyży przy drodze, niemych komunikatów po szaleństwie tych, co zapomnieli się przed nami.



poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Temat VI Akcji GTWb nie podobał mi sie wcale, od pierwszego głosowania. Gdy po licznych bojach wygrał od razu postawiłam na nim krzyżyk, bo co ja mogę pokazać? Widok z lotu, widok na lot? Banał nie wart zachodu.

Ostatnie dwa dni przebywałam w celach naukowych w Muzeum Postania Warszawskiego (co pokazała wczoraj o 18.00 TV he he) i zrobiłam 3 zdjęcia, które zamieściłam w poprzednim poście. Jakie było moje zdumienie gdy wczoraj, a konkretnie dziś, bo po północy już było spostrzegłąm że pierwsze zdjęcie przedstawia przecież tył samolotu bojowego! Załamałam się sama nad sobą.

Postanowiłam zdjęcie to przenieść do VI Akacji. Momo że dziś 21 ale wczoraj przecież ono było na moim blogu, tylko pod złym tytułem.

Panie i Panowie! Tył bombowca Liberator B-24J-45-CF

W Muzeum PW

czwartek, 20 marca 2008

Temat świetny jeśli ująć go w słowa, a nie obraz, ponieważ jest mentalny. Jest to pierwsza próba jaką miasto stawia przed przyjezdnymi.

Pomijając 'tych ze Śląska' Warszawa dla większości zapewne jest labiryntem niekończących się ulic, korków, Ursynowa i kurczącego się czasu.

Rozrzucenie miejsc w których trzeba być, zmusza do nieustannego przemieszczania się labiryntami ulic, dawania daniny komunikacji. Ulica za ulicą, dzień za dniem i złudzenie że dobrnie się do miejsca gdzie coś dobrego na nas czeka niczym serek dla myszy na końcu labiryntu...

środa, 20 lutego 2008
pod wieleznaczacym hasłem: warszawskie H20

W moim ujęciu i aparacie jest to zimowa Wisła, rów melioracyjny i kranówka bryzgana ;)

urocze, prawda?

warszawskie H2O
wtorek, 20 listopada 2007

    Przestrzenny znak gospodarki wolnorynkowej przejmującej za jednostkę funkcje myślowe, sprowadzający do prostego komunikatu: kupuj! Nie ważne co, bo wszystko jest ‘naj’ i wszystko uczyni Cię szczęśliwszym niż jesteś. Billboard pokaże Ci jak wygląda idealny świat. Twój cel to do niego dążyć. Wybawienie dla zagubionych i poszukujących.

Naczelną funkcją współczesnej architektury jest wizualna przezroczystość. Budynek nie może się wyróżniać gdyż jego naczelnym celem jest bycie tłem dla billboardu. Wszelaka wyrazistość może odciągać wzrok od najważniejszego – od wiszącego nań przekazu reklamowego, jest więc niewskazana.

Autostrady to setki kilometrów jałowej przestrzeni, która może powodować pustoszenie umysłów podróżujących należy więc zagospodarować ją wartościowym przekazem obrazowym.

Należy tak szczelnie i intensywnie informować ludzi co jest dla nich najlepsze aby żadna wątpliwość nie miała szansy. Apogeum szczęścia i sukcesu jest spowodowanie aby ludzie za własne pieniądze stali się billboardami. Świadczy to o ich uwolnieniu… dalej nie ma już nic.