Trzeba iść dokądkolwiek.Trzeba ufać drodze.Gnuśnieję, kiedy nigdzie z domu nie wychodzę.J.I.Sztaudynger
GTWb_logo_85x120.jpg

Fotografia

poniedziałek, 28 września 2015
  Biała Willa na wyspie Veli Brijuni była letnią rezydencją marszałka Tito. Jako wielbiciel zwierząt, otrzymywał je w prezencie od gości z różnych krajów świata. Aktualnie na wyspie Veli Brijuni znajduje się park safari, w którym żyją jelenie, zebry, strusie, żyrafy.

Wyspa nie jest na stałe zamieszkała.

I dwie zapowiedziane niespodzianki. Do przewozu turystów używają polskich melexów, które chwalą, sami z siebie. Pozytywna reklama naszego kraju.
Druga niespodzianka to pan ubrany elegancko, jak do opery (mucha) puszczający przepiękną muzykę poważną. Przyjemnie było z nim pobyć, porozmawiać i napić się wyśmienitej kawy. Zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Wycieczka ze smaczkiem.


Polski melex, tuż obok opery ;)

piątek, 18 września 2015

Pula położona jest na siedmiu wzgórzach (Kaštel, Zaro, Arena, Sv. Martin, Opatija sv. Mihovila, Mondipola i Pra Grande) w południowej części Istrii. Od 43 r. Pula była kolonią rzymską. W tym czasie miasto przeżywało okres świetności czego dowodem są liczne zachowane budowle z tego okresu (amfiteatr, łuk triumfalny, świątynia Augusta. Gdy Cesarstwo rzymskie upadło, Pula przeszła pod wpływy Bizancjum. W 1145, podobnie jak inne miasta półwyspu, Pula została zmuszona do złożenia przysięgi Wenecji.

Pula w XIX w. stała się ważnym portem handlowym i wojskowym, a po 1866 r. główną bazą marynarki wojennej Austro-Węgier. Po I wojnie światowej całą Istrię wraz z Pulą zajęli Włosi. Po drugiej wojnie światowej zniszczone miasto przypadło Jugosławii, a po jej rozpadzie Chorwacji.

W starożytności Pulę zamieszkiwało 30 tys. mieszkańców. W średniowieczu miasto opustoszało za sprawą epidemii dżumy i malarii i liczba mieszkańców spadła do 300.

Najpiękniejszym zabytkiem jest amfiteatr. Wybudowany najprawdopodobniej przez cesarza rzymskiego Wespazjana, mógł on pomieścić 23 tys. ludzi, a na jego terenie organizowane były walki gladiatorów oraz dzikich zwierząt. Obecnie jest on jednym z trzech najlepiej zachowanych amfiteatrów Starozytnego Rzymu (dwa inne to Koloseum i amfiteatr w Al-Dżamm).

Pobyt w Puli był zbyt krótki, większość dnia spędziliśmy na byłej letniej wyspie gen. Tito, gdzie czekały 'na mnie' dwie miłe niespodzianki.

Czuję w sobie niedosyt, że zapomniałam obejść amfiteatr dookoła. Chyba słońce mnie odurzyło.

środa, 02 września 2015

Kraj, który chcę od kilku lat kompleksowo zwiedzić, ale w tym roku mi się nie udało.
Jedyne co zobaczyłam to fragment stolicy - Lublany, bez Parku Tivoli, zamek oraz zapierające dech w piersiach Jaskinie Skocjańskie. Tam niestety nie wolno było robić zdjęć. Polecam je z całego serca, bo są fascynujące.
Sklepienia w ich części bywają bardzo wysokie. Jaskinia Szkocjańska składa się ze strefy suchej i wilgotnej, gdzie dołem płynie rzeka Reka tworząc hukiem i zamgleniem prawdziwą magię. Ten wyjątkowy podziemny świat został w 1986 r. wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO.

Lublana zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Miasto do życia. Czułam tam spokój. Może niesłusznie, może pora była zbyt wczesna i otoczenie przez to zbyt ludzkie?

Na szczycie wzgórza wznosi się ok. XV w. zamek który polecam zwiedzić. Sama droga wzgórzem jest piękna. Zamek ma liczne wystawy i kawiarnię, toczy się tam życie oraz za darmo serwuje piękne widoki na miasto.

wtorek, 21 lipca 2015
.

Zdjęcia nie są sztucznie nasycane.
Dla mnie to kolorystyczny cud :)
niedziela, 19 lipca 2015
.

Co widzicie?
piątek, 20 marca 2015
W miniony piątek byłam zniechęcona nudną, ulewającą się, zawodową powtarzalnością. Zbyt wiele rzeczy każdego dnia idzie w szeregu i nic na to nie potrafię poradzić. Proza życia, która dla wielu jest ostoją, rzeczą pewną, mnie zaczyna przybijać. Jedynie szybkie zmiany przywracają mi dech, wsączają we mnie świeżą krew; jednak i z tym nie można przesadzić.

Pojechałam gdzie chciałam.

Jedzie człowiek przez wiosenną Polskę i nagle wjeżdża do zaśnieżonej krainy.





wtorek, 20 stycznia 2015
Koszmar
Spalono w Nigerii żywcem ok 500 katolików w bezpardonowej walce z narzucającymi swoją religię muzułmanami.
Sprawa w mediach jest wyciszana.
Wyobraźcie sobie co by się działo gdyby spalono tylu żydów. Cały świat by został poruszony. Nie ma na świecie jawnej sprawiedliwości.
niedziela, 23 listopada 2014

Pojechałam na Mazury bo chciałam zetknąć się z jej resztką spokoju, jednocześnie tak jak to możliwe ominąć turystów. Nie do końca mi się udało :)

Jak ktoś mieszka w Warszawie i w czasie urlopu jedzie tam gdzie są tłumy jest wg mnie psychicznie niezdrów.

Zamieszkałam w Puszczy Piskiej w miejscu przepięknym, prywatnym nad jeziorem jak z bajki. Było tam dziko i przyjemnie. W trakcie wycieczek po lesie nie miałam pojęcia gdzie jestem, mapa nie pokazywała tych dróg i czułam się z tym wspaniale. Cudowna dzicz dla mieszczucha.

IMG_1277IMG_1375IMG_1413IMG_1402IMG_1354IMG_1325IMG_1281IMG_1410IMG_1409IMG_1399IMG_1374IMG_1310IMG_1368IMG_1303IMG_1294IMG_1383IMG_1412IMG_1390IMG_1273IMG_1367 

wtorek, 18 listopada 2014
.
.
Zespół Garaż Brothers mojego kuzyna z Podkarpacia. Dają radę? Można ich zaprosić na scenę?
poniedziałek, 08 września 2014

Miejsce gdzie zalega wrak jest czarujące. Przy idealnej pogodzie słońce współgra z bielą skał co budzi w pierwszej chwili niedowierzanie. Nie da się tam zejść lądem, można jedynie skoczyć na linie.

Pod względem ilość turystów  trafiliśmy marnie, jakbym weszła do mrowiska. Powchodzili nawet na ciężko zardzewiały wrak. Gołym okiem widać że on się rozpada.

Jestem szczęśliwa że byłam w miejscu o którym marzyłam. Takie chwile są niesamowite i zostawiają w człowieku pustkę bo trzeba ich miejsce zastąpić innym marzeniem.


poniedziałek, 30 czerwca 2014

Podwyższenie kar za znęcanie się nad zwierzętami

Jeśli ktoś chce pomóc i 10 sekund to nie jest dla niego strata czasu aby wyciągnąć do kogoś rękę to bardzo proszę Go o głos.

niedziela, 08 czerwca 2014

wycieczka była piękna i towarzysko doskonała. 

Zatrzymywaliśmy się pod prawie każdym sklepem. Uczestnicy "po"  zapytali o powtórkę. Myślę że teraz pojedziemy do Puszczy Kampinowskiej. Dla ludzi z miasta las jest w sam raz. 

Kondycja uczestników wycieczki była skrajnie różna. Mnie te 60 km tegorocznego debiutu porządnie zmęczyło.


Tagi: rower
16:58, agata744 , Fotografia
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 czerwca 2014

...

poniedziałek, 02 czerwca 2014
nie po to, aby wyssać mózg któremu się upadło.


autora zdjęcia nie poznałam, a szkoda.
piątek, 02 maja 2014

Jest ich w Polsce bardzo mało. Wg netu:  
Ogród Japoński we Wrocławiu,
prywatny (dostępny do zwiedzania) ogród japoński w Jarkowie koło Kudowy Zdroju,
ogród japoński jest też częścią Łódzkiego Ogrodu Botanicznego,
ogród japoński IBUKI w Janowicach koło Bielska-Białej,
dostępny do zwiedzania ogród japoński w Starej Morawie koło Stronia Śląskiego.

Tylko tyle. Lub jeśli więcej to proszę o tym wspomnieć.

Mały, ale bardzo harmonijny. Jeśli od ogrodu japońskiego ma spływać na człowieka spokój to ten spełnił swoje zadanie.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Miejsce to ma dla Wrocławia szczególne znaczenie. Kiedyś to były wyspy i na nich rozpoczęła się miejscowa historia osadnictwa, natomiast kilka wieków później był to obszar kościelny gdzie nie podlegało się świeckiej jurysdykcji. Dziś to piękne i dostanie miejsce. Wg mnie kościół powinien być skromny i ubogi, ale ja się najwyraźniej nie znam. TU jest historia  

Na dawną wyspę prowadzi most gęsto obwieszony kłódkami mającymi symbolizować miłość do końca życia. Rok temu zdjęli 500 kg ciążącego mu uczucia, więc ja tym zutylizowanym parom powodzenia nie wróżę ;)



 Gdy drzewiej przejeżdżałam przez Wrocław widziałam go jedynie z odrzucającej mnie strony. Poczułam podróżną niechęć i podejrzewałam, że Ci którzy się nim zachwycali - sporo przesadzają. Koleżanką namawiała mnie abym zobaczyła (po warszawsku) starówkę. Nadarzyła się niedawno okazja i po pierwszej irytacji z powodu jednokierunkowych ulic zobaczyłam, że to wizualnie inny kawałek miasta. Nawet podróże przez wykopki do ogrodu japońskiego i hali stulecia nie zmieniły mojego zauroczenia.


sobota, 12 kwietnia 2014

W 2005 r. W sierpniu na ulicach Wrocławia stanęła pierwsza piątka skrzatów: Szermierz stanął na pl. Uniwersyteckim, Rzeźnik na Jatkach, Pracz Odrzański przy moście Piaskowym, a dwa Syzyfki na ul. Świdnickiej. Rzeźby zaprojektował Tomasz Moczek, absolwent wrocławskiej ASP. Z czasem krasnali przybyło – Więzień, Śpioch, Strażnik, Kuźnik, Gołębnik, Słupniki, itd. Pojawiła się także grupa krasnali na pl. Teatralnym. Historia wrocławskich krasnoludków sięga stanu wojennego i Pomarańczowej Alternatywy – od 1982r. krasnoludki zaczęły pojawiać się na ścianach – w miejscach, gdzie zamalowano nielegalne napisy. Największy happening Pomarańczowe Alternatywy – „krasnoludkowi Rewolucja” – odbył się 1 czerwca 1988 r. Po 1989 r. krasnale we Wrocławiu zeszły "do podziemia". Waldemar Frydrych "Major", twórca Pomarańczowej Alternatywy wyjechał za granicę. O krasnalach niemal zapomniano. Miasto przypomniało sobie w końcu o nich w 2005 r. Największy – pomnik krasnala – znajduje się na ul. Świdnickiej. Krasnali ciągle przybywa, niestety ciągle też wandale kradną sympatyczne skrzaty. Od pewnego czasu krasnale mają wbudowane nadajniki GPS, dzięki czemu można je skutecznie chronić przed kidnapingiem. Baczniejszą uwagę zwracają na nie również patrole straży miejskiej i policji. Krasnale stanowią symbol i doskonałą reklamę miasta – wielu turystów podczas zwiedzania wręcz podąża ich tropem. (źródło - Internet)

Jest to kropla w morzu krasnali. Czasami jak tego na latarni trudno dostrzec :)

Zdjęcia są wykonane telefonem i w pełni zdaję sobie sprawę z ich wątpliwej urody.


niedziela, 30 marca 2014

Jest gdzieś w Polsce miejscowość, w której rośnie kilka takich wygiętych drzew i jest to 'magnesem' dla przyjezdnych. Nie jadąc tam, jedynie robiąc mały bryk pod miasto znalazłam takie samo drzewo i bez wyraźnego powodu napawa mnie to szcześciem:)

 

niedziela, 23 marca 2014
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20