Trzeba iść dokądkolwiek.Trzeba ufać drodze.Gnuśnieję, kiedy nigdzie z domu nie wychodzę.J.I.Sztaudynger
GTWb_logo_85x120.jpg
niedziela, 13 lipca 2014

bardzo lubię pływać statkiem. Im mniejszy tym jest mi przyjemniej, ten był niestety spory, typowo wycieczkowy. Rejs był z gatunku niezapomnianych.

Wyspa od zachodniej strony prawie cała wykończona jest klifami. Wygląda to jak wybrzeże Irlandii przy nagłym uderzeniu lata.

Rejs zaczęliśmy od wybrzeża turystycznego, czyli jakby rzekła koleżanka dziennikarka 'nuda'. 


Dzień należał do tych które zostają w człowieku na długo.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Podwyższenie kar za znęcanie się nad zwierzętami

Jeśli ktoś chce pomóc i 10 sekund to nie jest dla niego strata czasu aby wyciągnąć do kogoś rękę to bardzo proszę Go o głos.

niedziela, 29 czerwca 2014

Podróż nieplanowana za jeden wieczorny (do siebie) uśmiech.  


Wyspa Zante jest niewielka. Ma ok 40x20 km i różnorodne ukształtowanie powierzchni. Prawie cały zachodni brzeg jest klifowy. Wschód za to ładnie schodzi do morza. Grecy są generalnie nienachalni. W mojej 'wsi' miałam swój turystyczny raj. 

Zdjęcia są wymieszane, trudno. Zrobione pierwszego dnia i pięknego, ciepłego, pachnącego i rozbrzmiewającego grecką muzyką wieczoru :)

czwartek, 26 czerwca 2014

Chcecie mniej poczytać i bardziej obejrzeć zdjęcia z małej, uroczej wyspy?

Tagi: samolot
21:48, agata744 , Grecja
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 czerwca 2014

wycieczka była piękna i towarzysko doskonała. 

Zatrzymywaliśmy się pod prawie każdym sklepem. Uczestnicy "po"  zapytali o powtórkę. Myślę że teraz pojedziemy do Puszczy Kampinowskiej. Dla ludzi z miasta las jest w sam raz. 

Kondycja uczestników wycieczki była skrajnie różna. Mnie te 60 km tegorocznego debiutu porządnie zmęczyło.


Tagi: rower
16:58, agata744 , Fotografia
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 czerwca 2014

...

poniedziałek, 02 czerwca 2014
nie po to, aby wyssać mózg któremu się upadło.


autora zdjęcia nie poznałam, a szkoda.
wtorek, 27 maja 2014
Ulice mojego miasta
rankiem
pachną deszczem.
Gdy wieczorem
po nich przemykam
pachną już wierszem.

Park żyje
mieszkańcami, przybłędami,
wieszczem...
Alejki przepełnione
ludźmi
o splecionych dłoniach.

Dziś ja też
nie spieszę się jeszcze
przytulona do zamkowego muru
spijam wspomnienia.

Za rogiem grają na gitarach,
dalej saksofon krzyczy;
brzmią słowa poezji śpiewanej.

A my zbyt dalecy...
wciąż pędzimy w tłumie.
A my zbyt zajęci,
by śpiew ulicy zrozumieć.

DW
19:08, agata744 , Tekst
Link Komentarze (5) »
piątek, 09 maja 2014
.


Warto się w nim zanurzyć.
piątek, 02 maja 2014

Jest ich w Polsce bardzo mało. Wg netu:  
Ogród Japoński we Wrocławiu,
prywatny (dostępny do zwiedzania) ogród japoński w Jarkowie koło Kudowy Zdroju,
ogród japoński jest też częścią Łódzkiego Ogrodu Botanicznego,
ogród japoński IBUKI w Janowicach koło Bielska-Białej,
dostępny do zwiedzania ogród japoński w Starej Morawie koło Stronia Śląskiego.

Tylko tyle. Lub jeśli więcej to proszę o tym wspomnieć.

Mały, ale bardzo harmonijny. Jeśli od ogrodu japońskiego ma spływać na człowieka spokój to ten spełnił swoje zadanie.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Miejsce to ma dla Wrocławia szczególne znaczenie. Kiedyś to były wyspy i na nich rozpoczęła się miejscowa historia osadnictwa, natomiast kilka wieków później był to obszar kościelny gdzie nie podlegało się świeckiej jurysdykcji. Dziś to piękne i dostanie miejsce. Wg mnie kościół powinien być skromny i ubogi, ale ja się najwyraźniej nie znam. TU jest historia  

Na dawną wyspę prowadzi most gęsto obwieszony kłódkami mającymi symbolizować miłość do końca życia. Rok temu zdjęli 500 kg ciążącego mu uczucia, więc ja tym zutylizowanym parom powodzenia nie wróżę ;)



 Gdy drzewiej przejeżdżałam przez Wrocław widziałam go jedynie z odrzucającej mnie strony. Poczułam podróżną niechęć i podejrzewałam, że Ci którzy się nim zachwycali - sporo przesadzają. Koleżanką namawiała mnie abym zobaczyła (po warszawsku) starówkę. Nadarzyła się niedawno okazja i po pierwszej irytacji z powodu jednokierunkowych ulic zobaczyłam, że to wizualnie inny kawałek miasta. Nawet podróże przez wykopki do ogrodu japońskiego i hali stulecia nie zmieniły mojego zauroczenia.


sobota, 12 kwietnia 2014

W 2005 r. W sierpniu na ulicach Wrocławia stanęła pierwsza piątka skrzatów: Szermierz stanął na pl. Uniwersyteckim, Rzeźnik na Jatkach, Pracz Odrzański przy moście Piaskowym, a dwa Syzyfki na ul. Świdnickiej. Rzeźby zaprojektował Tomasz Moczek, absolwent wrocławskiej ASP. Z czasem krasnali przybyło – Więzień, Śpioch, Strażnik, Kuźnik, Gołębnik, Słupniki, itd. Pojawiła się także grupa krasnali na pl. Teatralnym. Historia wrocławskich krasnoludków sięga stanu wojennego i Pomarańczowej Alternatywy – od 1982r. krasnoludki zaczęły pojawiać się na ścianach – w miejscach, gdzie zamalowano nielegalne napisy. Największy happening Pomarańczowe Alternatywy – „krasnoludkowi Rewolucja” – odbył się 1 czerwca 1988 r. Po 1989 r. krasnale we Wrocławiu zeszły "do podziemia". Waldemar Frydrych "Major", twórca Pomarańczowej Alternatywy wyjechał za granicę. O krasnalach niemal zapomniano. Miasto przypomniało sobie w końcu o nich w 2005 r. Największy – pomnik krasnala – znajduje się na ul. Świdnickiej. Krasnali ciągle przybywa, niestety ciągle też wandale kradną sympatyczne skrzaty. Od pewnego czasu krasnale mają wbudowane nadajniki GPS, dzięki czemu można je skutecznie chronić przed kidnapingiem. Baczniejszą uwagę zwracają na nie również patrole straży miejskiej i policji. Krasnale stanowią symbol i doskonałą reklamę miasta – wielu turystów podczas zwiedzania wręcz podąża ich tropem. (źródło - Internet)

Jest to kropla w morzu krasnali. Czasami jak tego na latarni trudno dostrzec :)

Zdjęcia są wykonane telefonem i w pełni zdaję sobie sprawę z ich wątpliwej urody.


poniedziałek, 07 kwietnia 2014
Byłam i przy okazji się w nim zakochałam, bo jest wdzięczny i piękny. Stare miasto pełne przyciągającej wzrok architektury, która rozpraszają maleńkie krasnoludki, bo jak patrzysz w górę to możesz co najwyżej o krasnala się potknąć ;)
Śniadanie (tradycyjne) u Wedla, z widokiem na szklaną fontannę, z zapachami burzącymi zdrowe myślenie, w daję wam słowu - magicznej ciszy.
To był piękny i wyjątkowy weekend.

A dlaczego tam pojechałam? O tym później :)
Tagi: Wrocław
09:10, agata744 , Tekst
Link Komentarze (7) »
niedziela, 30 marca 2014

Jest gdzieś w Polsce miejscowość, w której rośnie kilka takich wygiętych drzew i jest to 'magnesem' dla przyjezdnych. Nie jadąc tam, jedynie robiąc mały bryk pod miasto znalazłam takie samo drzewo i bez wyraźnego powodu napawa mnie to szcześciem:)

 

niedziela, 23 marca 2014
wtorek, 18 marca 2014

czyli tam gdzie była Ukraina z widokiem na Rosję, a teraz jest paskudny dowód grabieży.  

Jest mi przykro, że tak wielki i bogaty w zasoby kraj lekką ręką kradnie ziemię gdy tylko jest okazja. 

Nie jestem zwolenniczką Ukrainy. Dla mnie to dziwny i zdegenerowany kraj. Dużo pokoleń przeminie, zanim ludzie w nim zaczną myśleć nie poprzez lenistwo, grabież i krew bliźniego. Źle się tam żyje i wina leży w historii. Niemniej kradzież przez bogatą Rosję jest jeszcze obrzydliwsza. Tak jakby głodnemu psu wyrwać kawałek chleba. Krym jest miejscowością która przynosiła zyski. Teraz przyniesie je bogatemu.

sobota, 08 marca 2014
wtorek, 04 lutego 2014
W sobotę byłam na kuligu w Dworze pod Kasztanowcami i jestem tym miejscem, obsługą i kasą właściciela zachwycona. Ten Pan robi co lubi i ma niesamowite wyczucie w ocenie obcego człowieka.

Uwielbiam ludzi z charyzmą. Tu była aż namacalna.

Dwór jest urządzony z klasą. Posiada stadninę. Można zorganizować dowolną imprezę pod dachem.

Warto ich zareklamować.
niedziela, 19 stycznia 2014

Nowy Świat jest dla miejscowych miejscem szczególnym, ponieważ książę Lew Siergiejewicz Golicyn wyprodukował przy wielkim nakładzie pierwsze ojczyste wino musujące „Sudackie szampańskie 1799 roku”. Był to ogromny sukces. Na światowej wystawie-degustacji szampańskich win we Francji „Nowy Świat” otrzymał główną nagrodę.

Miejsce jest dla turysty bardziej przyjazne niż Sudak, nie czułam tam rosyjskiego nasrożenia. 



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37